wtorek, 1 października 2013

łosoś z warzywami w stylu azjatyckim

Lubicie ryby ?

My jemy ryby kilka razy w tygodniu. Uwielbiamy ryby pieczone, grillowane, gotowane, smażone... itd.

Jedna z naszych ulubionych ryb to łosoś atlantycki. Filety łososia są sycące, zawierają duzą porcje omega 3 i mozna je szybciutko przygotować w piekarniku.





Składniki:

- 2 filety z łososia
- kawałek swierzego imbiru
- gałązka selera
- marchewka
- 1/3 czerwonej papryki
- ząbek czosnku
- pęczek swierzej kolendry
- 3 lyzki sosu sojowego
-3 lyzki oleju sezamowego
- limonka
- pieprz do smaku

Piekarnik nagrzewamy do 200 C.
Siekamy drobniutko kolendrę i rozdzielamy łodygi kolendry od listków ( listki użyjemy do dekoracji, a łodygi użyjemy do pieczenia ryby ). Kroimy drobno imbir i ząbek czosnku. Paprykę, marchewkę i seler kroimy w podluzne paseczki.



Ja do pieczenia używam folii aluminiowej, ale mozna tez uzyc specjalny papier do pieczenia. Potrzebne nam będą kawałki folii o dlugosoci okolo 30 cm. Na środku każdego z nich kładziemy filet z łososia. Przygotowane wcześniej warzywa dzielimy na dwie równe czesci i dorzucamy do ryby. Polewamy sosem sojowym i olejem sezamowym oraz posypujemy pieprzem. Na koniec spryskujemy rybę sokiem z limonki i szczelnie składamy folie, tak by sos nie wyplynal.

 łosoś z warzywami 

Kładziemy ryby w folii na blasze do pieczenia, wkładamy do piekarnika i pieczemy przez okolo12 minut.

Przed podaniem posypujemy rybę listami kolendry.

Rewelacyjnie smakuje z makaronem ryzowym albo ryzem basmati.

Smacznego !!


wtorek, 3 września 2013

Skrzydełka kurczaka ala Ferran Adrià

Ferran Adrià uważany jest za kulinarnego artystę . Kucharz legendarnego El Bulli, najlepszy kucharz swiata, innowator, zaklinacz smaku, według Times´a jeden z setki najbardziej wpływowych ludzi na swiecie

W zeszłym roku, Ferran Adrià razem z kucharzami z El Bulli wydal ksiazke kucharska. Jeżeli spodziewacie się ksiazki typu Hestona Blumenthal´a to się zawiedziecie. Sławny kucharz podaje w tej ksiazce przepisy na rodzinne gotowanie, nie ma magii, a sprawdzone przepisy na typowe hiszpańskie dania. 

By dowiedzieć się więcej na temat Ferran Adria i restauracji polecam, film "El Bulli: cooking in progress", a tymczasem zapraszam na przepis na skrzydełka kurczaka z pieczarkami ( dla dwóch osób )


Skrzydełka  kurczaka

Skrzydełka kurczaka z pieczarkami
na podstawie przepisu z ksiazki "La comida de la familia" Ferran Adría y el equipo de elBulli


Składniki:

- 6 skrzydełek  kurczaka, 
- 120 gram pieczarek
- 4 łyzki oliwy z oliwek
- 5 nieobranych zabkow czosnku, 
- listek liścia laurowego
- szczypta zioł prowansalskich
- sol i pieprz do smaku
- 60 ml białego wina

Skrzydełka kurczaka, za pomoca nożyczek dzielimy na pół, a następnie doprawiamy sola i pieprzem. Wrzucamy je na rozgrzana patelnie z oliwa z oliwek i smażymy przez około 30 minut. Dodajemy czosnek i pozostawiamy na średnim ogniu przez następne 5 minut. Dorzucamy zioła, lisc laurowy i zalewamy kurczaka białym winem. Czekamy, az alkohol wyparuje i dodajemy pieczarki. Wszystkie składniki dokładnie ze soba mieszamy i smażymy przez około 2 minuty.  




Smacznego !!


niedziela, 25 sierpnia 2013

Paella valenciana - przepis

Niedziela to ten dzień w tygodniu, kiedy nie ma wymówek i gotujemy zawsze coś pysznego. Dzisiaj był dzień paelli. Wczoraj na targu udało nam się dostać mięso królika i kurczaka, oraz dużą białą fasole. 

Paella wyszła pysznie. Przepis, który wam podam poniżej jest na mniej więcej cztery spore porcje. 


paella valenciana

Jeżeli nie macie specjalnego naczynia do gotowania paelli ( paellera ), możecie zrobić ją na dużej patelni. 

Paella valenciana

- 400 g ryżu
- 300 g mięsa królika
- 300 g kurczaka
- szklanka białej fasoli półksiężycowej
- garść fasolki szparagowej tycznej
- dwa pomidory, pokrojone w kosteczkę ( ewentualnie można użyć pomidorów z puszki )
- czosnek
- cebula
- oliwa z oliwek
- litr wody
- sól
- szafran ( ewentualnie kurkuma, lub barwnik spożywczy )
- szczypta papryki w proszku

Na rozgrzaną patelnie wlewamy dwie łyżki oliwy z oliwek, dodajemy cebule i smażymy przez kilka minut. Jeden ząbek czosnku kroimy drobniutko i dorzucamy do cebuli, smażymy przez dwie minuty. Dodajemy mięso, wcześniej pokrojone w małe kawałki, posolone. Smażymy tak długo, aż mięso się zarumieni, i posypujemy lekko papryką w proszku. Dodajemy warzywa. Smażymy przez kilka minut, dodajemy szczyptę soli i zalewamy wszystko wodą. W tym momencie wrzucamy kilka gałązek szafranu i zostawiamy na średnim ogniu na 5 minut. Dodajemy ryż, mieszamy dokładnie by ryż rozprowadził się równomiernie po całej patelni i zostawiamy na około 15 minut. 

Podajemy na patelni, razem z kawałkami cytryny do skropienia ryżu. 


Smacznego !! 

czwartek, 22 sierpnia 2013

Co to jest paella valenciana ??


W tym roku udało nam się dwa razy odwiedzić okolice Walencji. Za pierwszym razem spędziliśmy kilka dni w samej Walencji, a za drugim pojechaliśmy kilka kilometrów dalej by spędzić weekend nad morzem. Przepiękne piaszczyste plaże, cieple morze śródziemne i niesamowita kuchnia – te trzy rzeczy gwarantują udane wakacje.



Okolice Walencji są znane i cenione za doskonale warunki do uprawy owoców i warzyw. To tutaj rosną drzewa cytrusowe i prężnie działa ekologiczna uprawa warzyw I owoców.




Jeżeli wybieracie się do Walencji, do swojej listy “ do zrobienia / zobaczenia” koniecznie trzeba dopisać horchate de chufa i paella valenciana.

Horchata de chufa
paella valenciana

Paella jest chyba jednym z najczęściej zamawianych dań przez turystów w Hiszpanii. W samym Madrycie, w najbardziej turystycznej części miasta możemy zobaczyć dziesiątki restauracji serwujących paelle.  Poza Walencją najczęściej możemy spotkać  paelle de mariscos ( z owocami morza  ) lub paelle mixta ( czyli co kucharz ma pod ręka, owoce morza, ryba lub mięso )

Ale czym jest ta sławna paella ??


paella de mariscos

Paella to ryz, gotowany na specjalnej patelni. 



paellera

Ryż jest żółty ( tradycyjnie dzięki szafranowi, chociaż coraz cześciej ze względu na cenę dodaje się spożywczy barwnik ). To co dodamy do ryżu, będzie definiowało jego nazwę.

Ze względu na dużą popularność potrawy i dziesiątki interpretacji przepisu, ustalono, że aby paella mogła być nazywana valenciana, w jej skład muszą wchodzić następujące składniki:

-          mięso z kurczaka

-          mięso z królika

-          fasola szparagowa tyczna ( to ta spłaszczona )

-          fasola półksiężycowata ( biała i duża )

-          pomidor

-          ryż

-          oliwa z oliwek

-          woda

-          szafran

-          czosnek

-          sól

Lubicie paelle  ? Macie swoje sprawdzone przepisy ?

Już w ten weekend zapraszam na wspólne gotowanie paelli i przepis...

niedziela, 11 sierpnia 2013

Sałatka z serkiem feta

Dzisiaj mamy powtórkę upału i obiad bardzo podobny do wczorajszego. Jedyne co się zmienia to sałatka, do której dzisiaj dodałam liście roszponki.

Na moim blogu było już kilka podobnych sałatek do obiadu ( np tutaj i tutaj ). Czym wyróżnia się ta sałatka ? Otóż sosem. Przepis na ten sos podała mi kiedyś Camille, moja francuska koleżanka, która robiła sałatki co wieczór z przeróżnymi składnikami, ale sos nigdy się nie zmieniał. No i dobra wiadomość, ten sos jest zdrowym dodatkiem :)


Sałatka z serkiem feta i sosem miodowo - musztardowym

Sałatka z serem feta 

Składniki:
- 2 soczyste pomidory
- 1 ogórek
- mała miseczka sera feta, pokrojonego w kosteczkę
- garść kolendry ( drobno posiekana, razem z gałązkami )

Na sos:
- sok z połówki cytryny
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- czubata łyżeczka musztardy Dijon
- łyżeczka miodu
- sól i pieprz do smaku.

Pomidory ogórka kroimy na małe kawałeczki i wsypujemy do miski. Dodajemy ser feta oraz kolendrę.




W małej miseczce mieszamy składniki do sosu . Mieszamy tak długo, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Polewamy sałatkę i gotowe - w sam raz na upalne dni.


SMACZNEGO !!! 




sobota, 10 sierpnia 2013

Kurczak w cytrynowej marynacie

Za oknem znowu prawie 40 C. Upał straszny, więc nie chce się jeść. Naszym sprawdzonym sposobem na takie upały jest lekki kurczak w cytrynowej marynacie i sałatka z pomidora i ogórka.

Rano poszliśmy na targ i zrobiliśmy zapasy warzyw i owoców. Lodówka znowu pełna ! Po przyjściu zamarynowałam kurczaka, i po czterech godzinach można było zasiąść do obiadu.

Kurczak w cytrynowej marynacie

Kurczak w cytrynowej marynacie

Składniki:

- dwie piersi kurczaka
- sok z połowy cytryny
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 2 ząbki czosnku
- garść kolendry
- sól i pieprz do smaku

Kurczaka należy zamarynować na kilka godzin przed smażeniem ( lub grillowaniem ). Najlepiej zamarynować go dzień wcześniej, ale jak nie chcecie tyle czekać, 4 godziny powinny wystarczyć.




Siekamy drobno kolendrę i czosnek. Wrzucamy do miseczki, polewamy sokiem z połowy cytryny, następnie dodajmy świerzo zmielony pieprz i szczyptę soli. Wszystkie składniki mieszamy, a następnie przy pomocą łyżki rozgniatamy czosnek, tak by jego aromat był dobrze wyczuwalny w marynacie.




Wkładamy do miski piersi kurczaka ( ówcześnie umyte i dobrze osuszone ), i przekładamy wszystko do plastikowego worka do mrożenia żywności ( najlepiej taki co ma zamknięcie ). Jeżeli nie macie woreczków do mrożenia, możecie zostawić kurczaka w miseczce i przykryj ją folią. 

Po 4 godzinach smażymy kurczaka na rozgrzanej patelni albo na grillu. 

Kurczak wyjdzie bardzo soczysty i najlepiej smakuje z lekko sałatką warzywną. Jutro podam wam przepis na moją sałatkę z serkiem feta i miodowo - musztardowym sosem.

SMACZNEGO !!! 


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Pieczony labraks z warzywami

Labraks, inaczej okoń morski jest rybą morską, występującą w Atlantyku i Morzu Sródziemnym. Jeżeli jesteście na wakacjach na półwyspie iberyjskim, jest to idealne miejsce do spróbowania tej smacznej, mięsistej ryby ( jej hiszp. nazwa to Lubina ).

Labraks idealnie smakuje z grilla, lub pieczony w całości w piekarniku. Jego zdecydowanym plusem jest mała ilość ości, co ułatwia jedzenie. My jemy tę rybę pieczoną razem z ziemniakami i pomidorem, ale możecie wykorzystać też inne warzywa.


Ryba z piekarnika


Składniki:

- 2 białe ryby, ówcześnie oczyszczone i wypatroszone
- 2 średniej wielkości ziemniaki
- 2 dojrzałe pomidory
- 1 cebula
- oliwa z oliwek
- łyżka tymianku 
- łyżka rozmarynu
- sól i pieprz do smaku

Ryby myjemy, nacinamy trzy razy z każdej strony, nacieramy solą, pieprzem i odkładamy do lodówki. 


Labraks 

Kroimy pomidory, ziemniaki w talarki ( ok 1 cm grubość ) i cebulę w piórka. Naczynie w którym będziemy piec ryby smarujemy oliwą, a następnie układamy połowę warzyw. Wszystko posypujemy solą, pieprzem i przyprawami, kropimy lekko oliwą i układamy resztę warzyw. Naczynie przykrywamy folią aluminiową i wkładamy do rozgrzanego na 150 C piekarnika. Pieczemy pod przykryciem przez 30 minut. 

Po tym czasie ziemniaki powinny już być miękkie. Na warzywa kładziemy ryby, i pieczemy przez 12 minut, w temp 180C. 

Ryba wyjdzie bardzo soczysta, a warzywa miękkie i aromatyczne. 

Smacznego !!

niedziela, 28 lipca 2013

Portugalia i gdzie jeść na wakacjach

Jest takie miejsce na południu Europy, które zachwyca prostotą, uczciwością, pięknymi krajobrazami, wyjątkową muzyką, przepysznym jedzeniem i wyjątkowym winem. Stolicą tego kraju jest Lizbona. Muzyka to Fado. Potrawy przede wszystkim rybne ( dorsz, sardynki, dorada.... ). Najlepsze słodkie babeczki - pastéis de Belém ( inaczej pastéis de nata ) Wino Verde lub Porto.


Wszystko zachwyca.










Mieliśmy okazje spędzić tegoroczne wakacje w okolicach Lizbony, kąpać się w Oceanie Atlantyckim i opalać na najdłuższej plaży Europy ( Costa da Caparica, 13 km długiej piaszczystej plaży ). Nigdy w życiu nie zjadłam tylu ryb i tym samym moja głowa jest pełna nowych przepisów i pomysłów na potrawy rybne, których zdecydowanie za mało na moim blogu. Zachęcam byście śledzili mojego bloga, bo będzie baaardzo rybnie :).

Jak dla mnie kuchnia portugalska była nowym odkryciem. Jadąc tam, nie wiedziałam czego się spodziewać, ale zdecydowanie się nie zawiodłam. Uwielbiam odkrywać nowe smaki, nowe aromaty. Zawsze staram się jeść w lokalnym barach, z dala od typowo turystycznych restauracji, w których menu jest w 6 językach, a do wszystkiego dodaje się frytki i ketchup.


W krajach południowych godziny posiłków są baaardzo restrykcyjnie przestrzegane. Nie dostaniesz obiadu po godzinie 16:00, a kolacji nie serwuje się przed godziną 20:00 ( kucharza nie ma wówczas w restauracji ). Jedyne miejsca, otwarte i serwujące posiłki miedzy 16:00 a 20:00 to restauracje nastawione na turystów. Niektóre z nich są dobre, ale większość nie dba o jakość jedzenia czy o " oryginalność" potraw. Będąc na wakacjach polecam wybrać restauracje z dala centrum turystycznego ( z dala, oznacza czasami 5 minut od spaceru od głównego placu ), i takie które otwierają w czasie gdy mieszkańcy danego kraju jadają posiłki ( warto spytać się w hotelu, albo poszukać w przewodniku jakie są zwyczaje danego kraju ). Restauracje lokalne są bardzo prosto urządzone, często mają proste menu. Nie bójcie się pytać co polecają, i nie zapominajcie o uśmiechu !

Jak ja znalazłam najlepszą restauracje w Costa da Caparica... otóż bardzo prosto. Pijąc wodę w barze na plaży, spytałam się kelnera jaką restauracje poleca... i od razu bez wahania polecił mi swoją ulubioną, gdzie jada niedzielne obiady z całą rodziną. Później to samo pytanie zadałam w hotelu ( ale nie w recepcji ) i uzyskałam tę samą odpowiedź. Restauracja, którą obie osoby nam polecały nazywa się "Mareta" i mieści się w bocznej uliczce, kilka kroków od głównej ulicy. Kilka kroków od restauracji, było już czuć zapach pieczonych na grillu ryb, a w środku słychać było jedynie język portugalski.

Poprosiliśmy kelnera o stolik dla dwóch osób, dostaliśmy menu w języku portugalskim i w tym samym momencie widać było przerażenie na twarzach naszych i kelnera. My nic nie rozumiemy, a kelner nie mówi po angielsku. Na szczęście hiszpański jest troszeczkę podobny, i ręce w takich sytuacjach są bardzo pomocne. Poprosiliśmy o wodę  i spytaliśmy się co z ryb poleca kelner. Po kilku  minutach dostaliśmy przepyszną doradę ( poznaliśmy po kształcie, a potem jeszcze sprawdziliśmy w słowniku by się upewnić, że tę właśnie rybę mieliśmy na obiad ), a restauracje odwiedziliśmy jeszcze kilka razy, zawsze zachwalając przepyszne dania. Próbując kilku dań z menu, nauczyliśmy się nowych słów po portugalsku. Z czasem, zyskaliśmy zaufanie kelnera, a jako że byliśmy bardzo ciekawi nowych potraw od czasu do czasu dostaliśmy deser czy porto na koszt lokalu. A no właśnie cena... uwierzcie w lokalnych restauracjach zapłacicie duuużo mniej.

Dorada z grilla


Jadąc do Portugalii musicie wiedzieć, ze przystawki są płatne osobno ( często w menu nie jest to wyszczególnione ). Masło, chleb, oliwki, pasztet.... cokolwiek kelner położy na waszym stole przed daniem głównym wszystko jest płatne osobno ( kawałek masła kosztuje 1 euro, chleb kolejne 1 euro itd ). My na szczęście przeczytaliśmy na ten temat wcześniej w przewodniku, ale w hotelu słyszeliśmy kilka historii, kiedy to turyści musieli zapłacić więcej za przystawki niż za danie główne. Nie jest to "sposób na turystów" jak co niektórzy opowiadają, a jedynie inne zwyczaje niż na przykład w Hiszpanii.

pastéis de Belém

Jeżeli chodzi o po południową kawę i małe "co nieco", polecam wam szukać kawiarni, które są w godzinach po południowych wypełnione starszymi mieszkańcami miasta. Babcie i dziadkowie zawsze wiedzą, gdzie jest najlepsze ciastko czy kawa... i uwierzcie nie zawiedziecie się. Nowoczesne kawiarnie zostawcie na inny raz... przecież nie ma to jak dobry sernik u babci :) !

A wy macie jakieś sposoby na poznanie lokalnych smakołyków ? 


niedziela, 21 kwietnia 2013

Jeżyny i tiramisu

Lubicie desery ? A jakie są wasze ulubione desery wiosną ?

Ja lubię  takie, które można szybko przyrządzić, a przy tym nie ma dużo do zmywania. Lubię desery, które są lekkie i owocowe. Od kiedy moja mama pokazała mi swoją wersje tiramisu, jest to jeden z najczęściej pojawiających się deserów po niedzielnym obiedzie. Rano, po śniadaniu szybkie wymieszanie kilku składników i do lodówki.

Od czasu mojego pierwszego deser a la tiramisu, razem z moją mamą zaczęłyśmy eksperymentować i próbować różnych kombinacji. Naszym ostatnim hitem jest tiramisu z kawą i odrobiną whisky.

Tiramisu

Tiramisu 

Składniki:

- 250 g opakowanie serka mascarpone
- 2 czubate łyżki cukru pudru
- biszkopty w kształcie języczków ( ilość zależy od naczynia, w którym będziecie podawać tiramisu )
- 100 ml mleka
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- whisky do smaku 
- mała filiżanka mocnej czarnej kawy
- owoce, według uznania, a użyłam świeżych jeżyn
- czekolada do posypania deseru

Serek mascarpone mieszamy z mlekiem, cukrem pudrem i ekstraktem z wanilii. Mieszamy tak długo, aż pozbędziemy się grudek. Tak przygotowany krem wkładamy do lodówki. Wcześniej zaparzoną kawę ( może być rozpuszczalna), mieszamy z whisky ( ja dodaję mniej więcej jedną łyżkę ). Kawę wlewamy do naczynia, w którym będziemy serwować tiramisu. Na dnie naczynia układamy biszkopty. Biszkopty będą bardzo szybko wchłaniały kawę, dlatego ja zazwyczaj wlewam kawę po troszeczku, tak by wszystkie biszkopty były równomiernie mokre. 
Wyjmujemy krem z serkiem mascarpone z lodówki i pokrywamy nim biszkopty. Dekorujemy według uznania. Jeżeli nie macie owoców, nic straconego wystarczy posypać deser płatkami czekolady.


Smacznego !!


piątek, 12 kwietnia 2013

Co zrobić ze starym chlebem ?

Od czasu do czasu zdarzy się, ze chleb się zestarzeje i nie da się już z niego zrobić kanapek. Latem taki chlebek wykorzystujemy na gazpacho, a teraz wiosną kiedy pokazują się na targu pierwsze soczyste pomidory robimy przepyszną pomidorową sałatkę na kolacje.


Wiosenna sałatka z pomidorów i chleba

Składniki:

- kilka kromek suchego chleba ( ja użyłam bagietkę)
- 1/2 kg soczystych małych pomidorków
- czerwona cebula, 
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżka octu z białego wina
- świeży tymianek
- sól i pieprz do smaku

Chleb i pomidory kroimy na kawałeczki. Wrzucamy do miski i zalewamy oliwą i octem. Cebulę kroimy w piórka i dorzucamy do miski z pomidorami. Dodajemy kilka gałązek świeżego tymianku, sól i pieprz do smaku.

Sałatkę odkładamy na około pół godziny do lodówki.

Smacznego !!


niedziela, 7 kwietnia 2013

Zupa pomidorowa z ciecierzycą i kuskusem

Mówię stanowcze NIE zimie i rozpoczynam w domu akcje Wiosna na Talerzu. Postanowiliśmy zapomnieć na kilka następnych miesięcy o ciężkim, zimowym jedzeniu i przestawiamy się na świeże warzywka i owoce plus ryby. Przez następne dwa tygodnie mamy zamiar oczyścić swój organizm i nie będziemy jeść mięsa - na talerzu będzie świeżo i kolorowo. 

Może się przyłączycie do wspólnego gotowania w przyszły weekend ? Będzie sałatka śródziemnomorska z ciecierzycy. Jeżeli macie ochotę wspólnie ją ugotować, skontaktujcie się ze mną emailowo albo pozostawcie wiadomość na facebooku.

A dzisiaj zapraszam na zupę pomidorową z ciecierzycą i kuskusem


Zupa pomidorowa z ciecierzycą i kuskusem


Składniki:

- oliwa z oliwek
- 400 gram ciecierzycy ( ja użyłam już miękkiej, ze słoiczka )
- 3 marchewki, pokrojone na małe kawałeczki
- 3 łodygi selera ( z liśćmi )
- 2 małe cebulki
- łyżeczka kopru włoskiego
- 2 puszki pomidorów
- 500 ml bulionu warzywnego
- 3 łyżki kuskusu
- listki pietruszki do posypania 

Do garnka wlewamy łyżkę oliwy z oliwek. Wsypujemy wcześniej przygotowaną cebulę, seler i marchewkę. Smażymy na oliwie przez około 3 minuty. Dodajemy łyżeczkę kopru włoskiego i cały czas mieszając smażymy wszystko przez około minutę. Na koniec wrzucamy ciecierzycę, dwie puszki pomidorów oraz bulion. Gotujemy przez około 30 minut na małym ogniu od czasu do czasu mieszając. Na sam koniec ( najlepiej kilka minut przed podaniem zupy ) wsypujemy kuskus. Na sam koniec, talerze z zupą dekorujemy posiekaną pietruszką.

SMACZNEGO !!!! 

środa, 20 marca 2013

Kawowa panna cotta i Heston Blumenthal

Słyszeliście o Hestonie Blumenthal ? 

Heston Blumenthal to alchemik w kuchni. Perfekcjonista, samouk, właściciel trzy-gwiazdkowej restauracji "The Fat Duck". Jest obok legendarnego Ferran'a Adria z "El Bulli" najbardziej znanym przedstawicielem kuchni molekularnej.

Niedawno miałam okazje oglądać jego program In Search of Perfection, w którym stara się znaleźć przepis doskonały na dobrze znane wszystkim potrawy. Jeżeli kochacie gotować i interesuje was magia gotowania - polecam ten program. Można dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy o jedzeniu, od innej strony. Niektóre z jego potraw nawet możemy zrobić w domu, i nie będzie nam potrzebny suchy lód czy jakieś niesamowite przyrządy.

Jakiś czas temu dostałam w prezencie jedną z jego książek " Heston Blumenthal w domu". Przepiękne zdjęcia, dużo treści, encyklopedia wiedzy. Przyznam się szczerze, że bałam się wypróbować jakiś przepis. Obawiałam się niesamowicie skomplikowanych metod, dziwnych składników, a wiedziałam, że jak już korzystamy z jego przepisu trzeba się trzymać go w 100%. 

W ostatni weekend zaryzykowałam i zrobiłam przepyszną panna cotte. 


Kawowa panna cotta


A oto przepis:

Kawowa panna cota Heston'a Blumenthal
( na 4 - 6 porcji )

Składniki:

- 50 gram mielonej, aromatycznej kawy
- 250 g pełnego mleka
- 250 g śmietany
- 100 gram białego cukru
- 6 g listków żelatyny ( należy je włożyć do chłodnej wody na kilka minut )

Do ciepłego mleka wsypujemy kawę. Nie pozwól by mleko się zagotowało. Zdejmujemy z ognia i zostawiamy na 5 minut by mleko mogło nasiąknąć kawą. Przelewamy kawę z mlekiem przez sitko. Mleko wlewamy ponownie do garnuszka, dolewamy śmietanę, dosypujemy cukier i gotujemy na małym ogniu. Ponownie należy uważać by mleko nam się nie zagotowało. 

Wyciskamy listki żelatyny z wody i wrzucamy do garnuszka z mlekiem. Zdejmujemy garnek z ognia i mieszamy tak długo, aż żelatyny będzie całkowicie rozpuszczona. Przelewamy mleko przez sitko i ponownie wlewamy do garnuszka. Gotujemy na małym ogniu tak długo, aż mleczny roztwór będzie gęsty, od czasu do czasu mieszając. 

Przelewamy do malutkich miseczek. Gdy będą już chłodne wstawiamy do lodówki na jakieś 8 godzin ( najlepiej na cała noc ). 

Przed podaniem, wlewamy ciepłą wodę do miski i wkładamy do niej miseczki z panna cottą na około 10 sekund. Wyjmujemy miseczki z wody, nakładamy na nie talerz i odwracamy do góry dnem. W ten sposób panna cotta powinna ładnie odejść od miseczki ( jeżeli macie z tym problem można delikatnie podwarzyć je nożem ). 

Podajemy dekorując owocami, czekoladą... to już zależy od waszego gustu.

SMACZNEGO !!!



poniedziałek, 18 marca 2013

Polędwica wieprzowa nadziewana serem mozzarella, szpinakiem i pomidorkami cherry

 W Madrycie długi weekend. Po deszczowej niedzieli, nareszcie czuć wiosnę. Za oknem słoneczni i coraz cieplej. Drzewa zaczynają wypuszczać pierwsze pąki.

Dzisiaj na talerzy też wiosennie i kolorowo. Zapraszam na przepyszną polędwiczkę wieprzową z serem mozzarella, szpinakiem i pomidorkami cherry.



Nadziewana polędwica wieprzowa



Polędwica wieprzowa nadziewana serem mozzarella, szpinakiem i pomidorkami cherry

Składniki:

- polędwica wieprzowa, ( ja zawsze pytam rzeźnika by mi ją otworzył do nadziewania )
- 1 kulka sera mozzarella
- kila pomidorków cherry, pokrojonych w ćwiartki
- garść liści szpinaku ( najlepiej świerzego, chociaż mój był wcześniej przeze mnie mrożony )
- 3 plasterki szybki serrano ( może też być włoska szynka, albo boczek )

Do marynaty:

- 2 łyżki musztardy
- sok z połowy cytryny
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 2 ząbki czosnku, drobniutko pokrojone
- sól i pieprz do smaku

Na początek przygotowywujemy marynatę. Mieszamy ze sobą wszystkie składniki i odstawiamy do lodówki na kilka minut. 
Jeżeli mięso macie już rozcięte, należy je rozłożyć na desce, przykryj plastikową folią i rozbić tłuczkiem ( tak by nie było zbyt grube ). Następnie ściągamy folie i nakładamy na mięso wcześniej przygotowaną marynatę i tak przygotowaną polędwiczkę odkładamy na bok. 

Szpinak smażymy na malutkiej ilości oleju, posypany odrobiną soli i pieprzu. Ser mozzarella kroimy na plasterki, a pomidorki w ćwiartki.

Nakładamy na polędwice szynkę serrano ( albo boczek ), ser mozzarella, szpinak i pomidorki.



Zawijamy mięso tak jak roladę. Obwijamy sznurkiem ( jeżeli nie macie takiego w domu, spytajcie rzeźnika, na pewno dadzą wam kawałek ! ). Smarujemy grzbiet resztą marynaty musztardowej i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego piekarnika na 180C. Pieczemy przez około 30 minut. 

SMACZNEGO !!

poniedziałek, 11 marca 2013

Pomysl na Wielkanoc - Ciasto jogurtowo - cytrynowe

Za oknem pierwsze cieplejsze promienie slonca, a za niecale trzy tygodnie Wielkanoc. Ja juz zaczynam rozmyslac swiateczne menu. Będzie oczywiście sałatka warzywna, pisanki, babki.... ale mam tez zamiar poeksperymentowac w tym roku troszeczkę, a efektami tych moich eksperymentów chętnie bede się z wami dzielila.

Zaczynam od ciasta jogurtowo - cytrynowego. Bardzo lubię ciasta jogurtowe, bo sa lekkie i smaczne. Przepis na to ciasto dostałam od mojej koleżanki, a ponieważ jest hiszpanka, nie ma tutaj masla. W Hiszpanii do ciast najczesciej dodaje się oliwy z oliwek, ewentualnie oleju slonecznikowego. Ja początkowo nie byłam zbyt przekonana... jak to ciasto bez margaryny ?? bez masla ?? Teraz sie przekonalam i polecam sprobowac.

Ciasto wielkanocne, jogurtowo - cytrynynowe

Ciastko jogurtowo - cytrynowe

Składniki:

- 1 opakowanie jogurty naturalnego, bez cukru ( 125 ml )
- 250 g maki
- 125 g cukru
- 125ml oliwy ( o niezbyt intensywnym zapachu !! )
- 3 jajka
-  szczypta soli
- 1 opakowanie proszku do pieczenia
- skorka z jednej cytryny
- 60 gr cukru pudry

Na sam koniec, będzie nam tez potrzebne 1 lyzka wody i 2 lyzki soku z cytryny.

Piekarnik nastawiamy na 180 C.

Formę do ciasta ( ja uzylam o średnicy 24 cm ) nacieramy masłem i obsypujemy lekko maka.

W misce mieszamy suche składniki: make, proszek do pieczenia, skorke cytrynowa i sol. Odkładamy na bok.

W drugiej misce ubijamy jajka z cukrem, dodajemy stopniowo jogurt, oliwę i sok z cytryny. Gdy wszystkie składniki sa ze soba dobrze polaczone dodajemy wcześniej wymieszany suche składniki ( maka, proszek do pieczenia... ). Dodajemy pomalutku, tak by się utworzyły się grudki.

Masę wylewamy do formy i wkładamy do piekarnika ma 180 C. Pieczemy przez okolo 30 minut. Upieczone ciasto, pozostawiamy na kilka minut by ostygło, a następnie skrapiamy 2 lyzkami soku z cytryny i woda.








Moje ciasto jest lekkie i puszyste. Jest duzo zdrowsza wersja tradycyjnych babek dlatego dorzucam mój przepis do akcji:


wtorek, 5 marca 2013

Śnieg w Madrycie i pyszny gulasz mojej mamy

Nie było mnie tutaj jakiś czas bo ostatni tydzień niestety spędziłam z grypą w domu. Na szczęście już wróciłam do zdrowia i apetyt tez powrócił !

W zeszłym tygodniu po raz pierwszy w tym roku spadł śnieg w Madrycie... tak naprawdę to był to bardziej śnieg z deszczem, ale chociaż przez kilka chwil można było podziwiać ośnieżone dachy. Oczywiście zrobiłam masę zdjęć i jedno z nich możecie zobaczyć na Facebooku.
Gdy jest szaro i zimno i do tego jeszcze śnieg za oknem, mam ochotę tylko na jedno - na gulasz mojej mamy :D

gulasz wołowy


Gulasz wołowy

Składniki:

- 400 gr wołowiny, pokrojonej w kosteczki
- 1 cebula
- pieprz seczułański ( kilka ziarenek )
- dwa listki laurowe
- sol do smaku
- łyżka śmietany
- woda
- odrobina mąki
- oliwa do smażenia

Gulasz jest bardzo prostym jedno garnkowym daniem. W dużym garnku, na rozgrzanej oliwie podsmażamy drobno pokrojona cebulkę. Przygotowane wcześniej mięso, obtaczamy lekko w mące, wrzucamy je do garnka z cebulką i obsamżamy kawałki wołowiny. Zalewamy wszystko wodą, tak by mięso było całkowicie przykryte. Dodajemy pieprz seczułański, liście laurowe i szczyptę soli. Mieszamy i gotujemy pod przykryciem około godziny ( do czasu kiedy mięso będzie mięciutkie), co jakiś czas mieszając i w razie potrzeby można dodać trochę wody.

Kilka minut przed podaniem, dodajemy lyżkę śmietany. Dobrze mieszamy ze sobą wszystkie składniki i podajemy najlepiej z kasza gryczana.

SMACZNEGO !!

środa, 20 lutego 2013

Krem jogurtowo - kokosowy z kiwi

Czasami mam ochotę na coś słodkiego, ale nie tak bardzo słodkiego jak czekolada. Musi też być zdrowe i najlepiej z owocami. W takie moment sięgam po jogurt i zaczynam mieszać ze sobą przeróżne składniki.

Ostatnio moim ulubionym deserem jest krem jogurtowo kokosowy z kiwi i bananem. Deser ten można przygotować w 15 minut i dodać tak naprawdę jakiekolwiek sezonowe owoce.

A jakie są wasze ulubione desery jogurtowe ?

krem jogurtowo kokosowy


Krem jogurtowo - kokosowy z kiwi

Składniki:
( na 4 porcje )

- 400 gr greckiego jogurtu naturalnego, niesłodzonego
- 120 ml mleczka kokosowego
- 4 łyżeczki miodu ( ja użyłam pszczelego z maliną )
- 1 banan
- 2 kiwi

Jogurt wlewamy do miski i mieszamy go z miodem i mleczkiem kokosowym. Wkładamy do lodówki, i wyciągamy kilka minut przed podaniem.

Obieramy owoce i kroimy na drobne kawałki. Kilka kawałeczków owoców odkładamy na bok, użyjemy je potem do dekoracji.

Na kilka minut przed podaniem wyjmujemy z lodówki wcześniej wymieszany jogurt z mleczkiem kokosowym i miodem, i dodajemy do niego owoce. Wszystkie składniki dobrze ze sobą mieszamy. Krem przekładamy do miseczek i dekorujemy odrobiną miodu i owocami.



Smacznego !!

poniedziałek, 18 lutego 2013

Oby do wiosny.. kuskus z granatem

Odliczam dni do wiosny. Dni są już dłuższe, ale wciąż brak porządnego słońca. Nie mogę juz się doczekać kiedy wszystko zacznie budzić się na nowo do życia.

Gdy za oknem szaro i bury ( albo biało ), można zrobić sobie małą wiosnę na talerzu. Wystarczy nam kuskus, słodkie jagody granatu, trochę pietruszki i pomidorki cherry i od razu robi się wiosennie.

kuskus
Zapraszam was na mój "wiosenny" kuskus.

Składniki:

- szklanka kuskusu
- bulion warzywny
- połowa owocu granatu
- garść pomidorków cherry, pokrojonych w ćwiartki
- liście pietruszki
- sok z połowy cytryny

Kuskus przygotowujemy według zalecań z opakowania. Zalewamy go ciepłym bulionem warzywnym i czekamy kilka minut, aż  nasiąknie. Wrzucamy kuskus do miski, dodajemy jagody z polowy granatu, pomidorki cherry, posiekaną drobniutko pietruszkę. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i skrapiamy sokiem z cytryny.

Taki kuskus jest świetnym dodatkiem do ryb albo tak jak u mnie do kurczaka marynowanego w soku z cytryny z majerankiem.

kuskus z granatem i pomidorkami cherry


SMACZNEGO !!!!

A przepis wrzucam do akcji:



czwartek, 7 lutego 2013

Tłusy czwartek i najprawdziwsze churros con chocolate

Witajcie w ten cudowny poranek. W tłusty czwartek bez wyrzutów sumienia możemy zjeść kila tłustych pączków, faworków... albo tak jak ja można zrobić typowo hiszpańskie śniadanie czyli churros con chocolate.

Przepis na churros jest jednym najprostszych i najbardziej podstawowych. Potrzebujemy jedynie wodę, mąkę i sól. Można je zjeść z gęstą czekoladą lub kawą. Mój przepis jest na tradycyjne churros. Niektórzy lubią dodać jajka, albo proszek do pieczenia...ale wówczas mamy bardziej doczynienia z porra niż churros. Porra jest grubsza i często nadziewana w środku kremem. Churros są chrupiące i nie są słodkie. Mają lekko słonawy smak. Można obsypać je cukrem, cukrem pudrem albo po prostu zamoczyć w czekoladzie.

churros con chocolate


Churros con chocolate

Skład:

- 2 szklanki mąki
- 2 szklanki ciepłej wody
- szczypta soli
- olej do smażenia

Churros tak naprawdę robi się na oko. Cały sekret jest w tym by, tyle samo mąki wymieszać z taką samą ilością wody. Masa powinna być gęsta, gdy jest zbyt płynna wystarczy dodać trochę więcej mąki.

Ciepłą wodę ( nie wrzątek ) wlewamy do dużej miski, lub garnka. Dodajemy mąkę i mieszamy tak długo aż nie będzie dużych grudek. Dodajemy szczyptę soli. Przy użyciu worka do kremów ( z końcówką w kształcie gwiazdki), lub maszynki do robienia churros ( zdjęcia takie maszynki możecie znaleźć na moim facebooku) wyciskamy masę na rozgrzany olej. Smażymy w głębokim oleju przez kilka minut, aż churros się zarumienią.

Podajemy na ciepło posypane cukrem z filiżanką gorącej, gęstej czekolady !

Wszystkim życzę baaardzo tłustego czwartku !!

Smacznego !!

środa, 6 lutego 2013

Baba Ganush czyli pasta z baklazana z granatem

Baba Ganush to nic innego jak pasta z baklażana. Skomplikowana nazwa, a pasta bardzo prosta. Jest ona świetnym pomysłem na kolacje, spotkanie z przyjaciółmi...a nawet na kanapkę do pracy.

Baba Ganush jest popularna w kuchni krajów arabskich i można spotkać wiele jej odmian. Podstawą tej pasty jest pieczony bakłażan, i tahini ( pasta sezamowa ). Moją ulubioną wersją tej pasty, jest ta z owocem granatu. Granat jest słodki i soczysty, świetnie łaczy się z bakłażanem

Baba Ganush

Baba Ganush

Skład:

- 1 duży bakłażan
- 2 - 3 łyżki pasty sezamowej ( tahini )
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- garść drobno posiekanej pietruszki
- sok z dużej cytryny
- pół łyżeczki wędzonej papryki
- pieprz i sól do smaku
- jagody granatu ( kuleczki z polowy owocu )

Bakłażana nacinamy w kilku miejscach i pieczemy w piekarniku w temp 190 C przez około 25 minut ( aż wnętrze bakłażana będzie miękkie ). Gdy bakłażan przestygnie, obieramy go ze skórki, a wnętrze przekładamy do miseczki. Miąższ bakłażana rozgniatamy widelcem, aż powstanie pure. Dodajemy tahini, czosnek, sok z cytryny, wędzoną paprykę, sól i pieprz. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Dodajemy pietruszkę i miksujemy z pastą z bakłażana za pomocą blendera.

Pastę przekładamy do osobnego naczynia i ozdabiamy jagodami granatu.

Świetnie smakuje z chlebem pita.

SMACZNEGO !!!!

niedziela, 3 lutego 2013

Tydzień z zupą - krem z cukinii

Zupa z cukinii jest jedną z moich ulubionych kremowych zup. Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do Madrytu, odwiedzić moja koleżankę, pamiętam że codziennie na kolację jej mama robiła zielony krem. Wówczas nie miałam pojęcia z czego składa się ta zupa. Po kilku latach odkryłam że zielona zupa to nic innego jak krem z cukinii. Krem ten jest bardzo popularny w Hiszpanii i często podawany w domach na kolacje. Taki krem ma w sobie wiele witamin ( szczególnie gdy nie obierzemy cukinii ze skórki ) a gdy śmietanę zamienimy na jogurt to mamy danie dietetyczne.

krem z cukinii
Krem z cukinii

Składniki:

- 4 średniej wielkości cukinie
- 1 ziemniak
- 1 por
- 1 litr bulionu warzywnego
- oliwa z oliwek
- 125 g jogurtu naturalnego bez cukru
- szczypta gałki muszkatałowej
- pietruszka
- sol do smaku

Cukinie dokładnie myjemy i kroimy na małe kawałeczki. Można obrać cukinie ze skorki, jednak ja ją zawsze zostawiam. Jak wiadomo w skórce jest najwięcej witamin. Skórka daje też zupie bardziej intensywny, zielony kolor ( chociaż czasami może spowodować, że zupa ma lekko gorzkawy smak ).

Pora i ziemniaka, obieramy i kroimy. Wszystkie warzywa wrzucamy do dużego garnka z rozgrzana oliwa z oliwek i smażymy na małym ogniu przez około 5 minut. Następnie dodajemy bulion warzywny i gotujemy przez kolejne 20 minut. Po upływie tego czasu dodajemy jogurt, gałkę muszkatałową, drobno posiekaną pietruszkę i ewentualnie sól do smaku. Gotujemy przez kilka kolejnych minut i odstawiamy na bok. Przy użyciu blendera miksujemy zupę, tak długo aż zyska kremową konsystencje.

Krem z cukinii można przyozdobić listkami pietruszki i odrobiną gałki muszkatałowej.

SMACZNEGO !!


czwartek, 31 stycznia 2013

Tydzień z zupą - zupa warzywna z soczewicą

Zimą lubię gęste zupy. Lubię czerwoną soczewicę za jej smak, strutkure ale też za to że bardzo szybko się gotuje. Soczewicy nie trzeba namaczać przez noc, wystarczy 15 - 20 minut gotować i już jest mięciutka. Jest ona źródłem witamin z grupy B, magnezu, żelaza, potasu, fosforu, cynku i miedzi. A jak dodamy do niej jeszcze kila warzyw, wszystko zalejemy wodą to mamy talerz pełen witamin.

Zupa warzywna z soczewicą
( na podstawie przepisu Jamiego Oliviera "Każdy może gotować" )

Składniki:

- 250 g czerwonej soczewicy
- cebula
- 3 marchewki
- 2 ząbki czosnku
- 10 pomidorków cherry
- 200 gram świerzych liści szpinaku
- szczypta suszonego imbiru
- 1 por
- 1 gałązka selera
- 1,5 litra bulionu warzywnego
- sól i pieprz do smaku
- oliwa z oliwek

Zupa warzywna z czerwoną soczewicą

Kroimy marchewkę ( w kosteczkę ), seler, cebulę, por i czosnek. Wszystkie warzywa wrzucamy do garnka z rozgrzaną oliwą. Warzywa dokładnie mieszamy i smażymy na małym ogniu przez około 10 minut. Gdy cebula będzie już zarumieniona dodajemy imbir, pokrojone na ćwiartki pomidorki cherry i soczewicę. Wlewamy bulion i doprowadzamy do wrzenia. Mieszamy dokładanie wszystkie składniki, tak by nam się nic nie przypaliło i pozostawiamy zupę pod przykrywką na wolnym ogniu na 10 minut. Dodajemy liście szpinaku i dalej mieszamy.

Sprawdźcie czy zupa jest dobrze przyprawiona, a w razie potrzeby dodajcie soli lub pieprzu.

SMACZNEGO !!!

a to jest kolejny przepis, który dorzucam do zimowej akcji na przepisy z warzywami strączkowymi



wtorek, 29 stycznia 2013

Tydzień z zupą - zupa z soczewicy przyprawiona curry Gordona

Czas na kolejną pyszną zupę, która idealnie pasuje na zimowe wieczory.

W mojej kuchni można znaleźć dziesiątki przypraw z różnych zakątków świata. Przyprawy często służą pomocą, gdy chcemy zrobić "coś z niczego". Dzisiejsza zupa, jest zupą prostą, a jej sekretem jest dobór przypraw. 

Zupa z czerwonej soczewicy z przyprawą curry
( przepis pochodzi z książki "Ultimate cookery course" Gordon Ramsay )

Skład:

- 250 g czerwonej soczewicy
- 2 łyżeczki oliwy z oliwek
- 1 duża cebula
- 2 ząbki czosnku 
- 1 łyżeczka kuminu
- 1 łyżeczka suszonej kolendry
- 2 łyżeczki przyprawy garam masala
- 2 łyżeczki suszonego imbiru
- 1/2 łyżeczki kurkumy
- 1 łyżeczka przecieru pomidorowego
- 800 ml bulionu drobiowego
- pieprz i sól do smaku
- małe opakowanie naturalnego jogurtu ( bez cukru !! )

Do garnka z rozgrzaną oliwą dodajemy drobno pokrojoną cebulę i czosnek. Smażymy przez kilka minut, aż cebula zarumieni się. Wsypujemy przyprawy i łyżeczkę przecieru pomidorowego. Wszystko mieszamy i smażymy przez około 2 minut. Po tym czasie dodajemy soczewicę i bulion. Zupę doprowadzamy do wrzenia, a następnie zmniejszamy ogień. Na małym ogniu gotujemy zupę przez około 25 - 30 minut, aż soczewica zmięknie ( nie przykrywamy garnka ). Po upływie tego czasu, warto spróbować i sprawdzić czy nie brakuje soli lub pieprzu i doprawić do smaku. 

Połowę zupy, wlewamy do głębokie naczynia i przy użyciu blendera miksujemy. Zmiksowaną soczewicę wlewamy do garnka z resztą zupy. Jeżeli zupa jest zbyt gęsta można dodać odrobinę wody.

Zupa z czerwonej soczewicy z curry

Podajmy na ciepło, z łyżeczką jogurtu i ozdabiamy kolendrą.

Jest to zupa, która przeniesie was w krainę kolorowego Bollywoodu....

SMACZNEGO !!!

a przepis ten dopisuje do Zimowej edycji na warzywa straczkowe zorganizowanej przez Malwine